Galeria

Spotkania edukacyjne

Na zbudowanej przez nas ścieżce dydaktyczno-przyrodniczej Dobromyśl gościliśmy młodzież z wychowawcami z Publicznej Szkoły Podstawowej z Mieroszowa. Razem z młodzieżą przybyli również członkowie Rodzinnych Ogrodów Działkowych Przyszłość, też z Mieroszowa. To spotkanie jest opisane na naszej stronie. Dzisiaj dedykujemy członkom … Czytaj dalej

Myśliwy 21 wieku

Otrzymaliśmy od jednego z myśliwych zdjęcie niezwykle skutecznego strzelca. Nie do naśladowania. Zabierzemy go na próbne przestrzeliwanie broni w Bronówku.

Dowcipy myśliwskie

Różne

Dlaczego na polowaniu pan strzelał do swojego kolegi? – pyta sędzia.
– Wziąłem go za sarnę.
– A kiedy pan zauważył swoją pomyłkę?
– Gdy sarna odpowiedziała ogniem.

Idzie myśliwy przez las i śpiewa:
– Na polowanko, na polowanko!
Z tyłu wychodzi miś, klepie go po ramieniu i pyta:
– Co, na polowanko?
– Nie! Jak Boga kocham, na grzyby!!!

Przechwala się trzech myśliwych.
Pierwszy z nich:
– Ja to byłem w Afryce i polowałem na lwy!
Drugi:
– A ja to byłem na Alasce i polowałem na łosie!
Na to ostatni:
– Hmm, panowie a ja byłem w Norwegii…
– A fiordy ty widziałeś?
– Fiordy!? Panowie, fiordy to mi z ręki jadły.

Żyło sobie dwóch myśliwych. Jeden do domu przychodził
zawsze z pustymi rękami, drugi natomiast codziennie
upolował sarnę, wilka czy jakiegoś innego zwierza.
Pierwszy myśliwy nie wytrzymał w końcu i zapytał drugiego.
– Jak ty to robisz, że zawsze jesteś w stanie coś upolować?
– To proste. Najpierw znajduję jakąś norę, podchodzę do niej,
wołam uu uu! Odpowiada mi uu uu! Potem wkładam do nory lufę
i strzelam – zawsze coś upoluję.
Drugi myśliwy nie bardzo chciał wierzyć, ale poszedł do lasu,
odnalazł norę królika, zawołał uu uu! odpowiedziało mu uu uu!
strzelił, potem rozkopał norę i miał królika!! Zadowolony zaczął
polować w ten sposób – najpierw na małe zwierzęta (króliki, lisy),
potem wpadł na to, że jaskinia niedźwiedzia to też taka wielka nora
i udało mu się i jego upolować. W końcu, gdzieś pośrodku lasu
znalazł wieeelką norę, większą nawet od tej niedźwiedziej.
Podchodzi więc do niej, woła uu uu! odpowiedziało mu uu uu!, strzelił i…
przejechał go pospieszny relacji Katowice – Poznań…

Myśliwy po powrocie z Afryki opowiada swoje przygody:
– Idę sobie przez Saharę, a tu biegnie w moja stronę lew! To ja w nogi i hop, na najbliższa jabłonkę!
– Przecież na pustyni nie rosną jabłonie!
– Właśnie! Z wrażenia nawet tego nie zauważyłem!

Dwaj myśliwi dostrzegają w krzakach zająca. Jeden z nich mówi:
– Założę się, że nie zastrzelisz tego zająca!
– Dlaczego tak sadzisz?
– Bo twoja strzelba nie jest naładowana.
– I co z tego? Przecież zając o tym nie wie!

Myśliwy opowiada koledze swoja przygodę łowiecką:
– Tego dnia polowałem na zająca. Już miałem go na muszce, gdy nagle z krzaków wyskoczył lis i wbił zęby w kark zająca. Nie zdążyłem wystrzelić, gdy nagle z góry jak pocisk spadł jastrząb, chwycił w szpony lisa oraz zająca i uniósł ich w powietrze.
– I co, i co?
– Mierzę dokładnie ze sztucera. Strzelam – spada lis. Mierzę drugi raz, strzelam – spada jastrząb.
– A zając, co z zającem?
– Zając, jak to zając, poleciał dalej…

Myśliwi dobrze już popili, więc zebrało im się na opowieści. Jeden mówi:
– Idę ze strzelba po sawannie. Nagle patrzę: dwa metry
przede mną stoi tygrys! Pif-paf! Tygrys leży martwy, więc ja go do torby!
Idę dalej, patrzę… Przede mną żyrafa. Pif-paf! Żyrafa leży, to ja za skórę
i do torby! Idę dalej. Patrzę: słoń! Pif-paf! Słoń leży, więc ja go za skórę…
– Nie kłam! Nie kłam, żeś go też do torby włożył!
– Nie, torba już była pełna. Ale miałem jeszcze ze sobą siatkę!

Myśliwy chwali się koledze po fachu:
– Podczas ostatniego polowania ustrzeliłem trzy kaczki.
– Dzikie kaczki?
– Dzikie to one nie były, ale ta ich właścicielka…

Myśliwy do myśliwego:
– Dlaczego idziesz na polowanie w stroju wędkarza?
– Dla zmylenia zajęcy. Będą myślały, że idę na ryby!

Na polowaniu:
– Do licha, spudłowałem już dziesiąty raz! Chyba palnę
sobie w łeb!
– A trafisz?

Sławny myśliwy pokazuje znajomemu swoje trofea. Gość zachwycony widokiem licznych poroży, szabli i kłów, nagle woła:
– W rogu salonu widzę na ścianie głowę uśmiechniętej kobiety!
– To głowa mojej teściowej. Do ostatniej chwili biedaczka
myślała, że chcę ja sfotografować!

Na polowaniu myśliwy strzela do bażanta, który właśnie
poderwał się do lotu.
– Trafiłem!- cieszy się. – Nawet pióra poleciały!
– To prawda – potwierdza drugi. – Pióra poleciały
ale razem z bażantem.

Co i w jakiej kolejności jest najważniejsze dla myśliwego?
– Strzelba, pies i żona.

Myśliwy zwierza się sąsiadowi:
– Ludzie to niewdzięcznicy! Widzi pan tego niewysokiego
faceta, który nas minął? Udaje, że mnie nie zna, nawet się nie przywitał, a przecież w zeszłym roku uratowałem mu życie.
– Naprawdę? Jak to było?
– W czasie polowania pomyliłem go z dzikiem i strzeliłem do niego. Trafiłem w czapkę.

gdybym trafił kilka centymetrów niżej, byłoby po nim!

Ogłoszenie z rubryki żałobnej w szkockiej gazecie:
„Wczoraj Henry McSimpson brał udział w polowaniu na zające. Pozostawił po sobie żonę, dwoje dzieci i zająca.”

Myśliwy pyta swego kolegę:
– Jak ty to robisz, że na upolowanych przez ciebie kaczkach nigdy nie widać śladów postrzału!
– Zawsze bardzo delikatnie naciskam spust strzelby!

Spotykają się dwaj myśliwi. Jeden mówi:
– Tydzień temu pojechałem na polowanie. Ledwo wyszedłem z samochodu, gdy ze wszystkich stron obskoczyło mnie sto wilków!
– Nie opowiadaj głupot!
– Przesadziłem, było ich najwyżej dziesięć.
– Kłamiesz.
– Kłamię?! A co twoim zdaniem tak gwałtownie poruszało
się wtedy w krzakach?

Myśliwy chwali się kolegom, że za jednym strzałem
upolował trzy zające.
– Jak to możliwe? – pytają koledzy.
– Jednego trafiłem w brzuch, drugi zemdlał ze strachu,
a trzeci udawał zabitego, więc i jego też wziąłem ze sobą.

Myśliwy mówi do kolegi:
– Podobno sprzedałeś swego psa myśliwskiego, którego
tak bardzo lubiłeś?
– Tak. Ostatnio był nie do wytrzymania. Ilekroć opowiadałem historie z moich polowań, kręcił przecząco głowa.

Myśliwy wraca z polowania i mówi do żony:
– Nie wierzę w astrologię! Urodziłem się w znaku Strzelca, a jeszcze nigdy nic nie upolowałem…

Myśliwy przechwala się przed kolegami swoja pewną ręką i niezawodnym okiem. Aby zademonstrować swoje umiejętności strzeleckie, strzela do przelatującej gęsi. Gęś leci dalej.
– Koledzy cud, cud ! – woła do kolegów. – Pierwszy raz w życiu
widzę lecąca martwa gęś!

Dwaj myśliwi zatrzymują się na łące. Jeden z nich, ten
mniej doświadczony, długo patrzy przez lornetkę w stronę pobliskiego lasu, po czym mówi:
– Do tego lasu mamy jeszcze kawał drogi.
– Będzie bliżej, jeśli odwrócisz lornetkę i będziesz patrzeć od właściwej strony.

Dwóch początkujących myśliwych wybrało się na safari do Afryki. Idąc sawanna, natknęli się na lwa. Jeden myśliwy wspina się na drzewo, a drugi, odważniejszy przymierza się do strzału.
– Gdybyś spudłował, to się nie przejmuj – doradza mu ten z drzewa. – Za twoimi plecami stoi drugi lew.

Początkujący myśliwy wyrusza na polowanie z dwoma psami. Po godzinie wraca.
– Co się stało? – pytają koledzy. – Wróciłeś po nowe naboje?
– Nie, po nowe psy.

Myśliwy mówi do znajomego:
– Ja do zajęcy strzelam z czterystu metrów!
– Z takiej odległości nie można trafić.
– Przecież nie mówię: „trafiam”, tylko „strzelam”.

Dwaj myśliwi przechwalają się:
– Czy wiesz, że ostatnio w Afryce z odległości 500 metrów jednym strzałem położyłem słonia?
– A ja ostatnio płynąc przez Morze Koralowe własnoręcznie udusiłem wieloryba!
– Tak, tak… A skoro już mowa o morzu… Czy słyszałeś cos o Morzu Martwym?
– Oczywiście.
– To moja robota!

Myśliwy opowiada o swoich wrażeniach z pobytu w Afryce:
– Tam najniebezpieczniejszym zwierzęciem jest jaguar.
Kiedy ofiara przed nim ucieka, on ja zawsze dogoni, kiedy się wspina na drzewo, on zawsze będzie szybszy, kiedy dopadnie do rzeki, on zawsze popłynie za nią.
– A jeśli ofiara się schowa? – pyta jeden ze słuchaczy.
– Jaguar także się schowa!

Początkujący myśliwy, z przerażaniem woła do stojącego obok kolegi:
– Co to było? Kto strzelał? Do czego?
– Nikt nie strzelał, to tylko gajowy kichnął.

W sklepie myśliwskim sprzedawca pyta kobietę:
– Po co pani śrut? Przecież pani nie poluje.
– Wepchnę go do cielęciny, a jak jeszcze posypię ja
przyprawa do dziczyzny, to goście uwierzą, że mój maż
w końcu cos upolował!

Właściciel przydrożnej gospody mówi do żony:
– Porcja zająca dla tego starszego pana!
– Może lepiej zaproponować mu cos innego?
– Dlaczego?
– Słyszałam jak mówił do faceta, który siedzi za nim
przy stoliku, że jest myśliwym. Jeszcze pozna, że nasz zając to kot!

Dwaj myśliwi wybrali się na polowanie i gdy byli już w lesie rozdzielili się. Po godzinie jeden z nich wraca uśmiechnięty, niosąc piękne poroże jelenia.
– Ale masz szczęście! – mówi drugi.-A gdzie jeleń?
– Jeleń? Jelenia przy rogach nie było!

Pewien myśliwy opowiada, jak będąc na polowaniu w Afryce przeprawiał się wielka łodzią przez Nil.
– To straszne! – woła słuchająca go kobieta.-Przecież mógł pan utonąć!
– Wykluczone, droga pani! Krokodyle nigdy by do tego nie dopuściły!

Myśliwy bierze strzelbę i oświadcza żonie, że idzie upolować dzika. Po godzinie wraca zziajany, krzycząc:
– Zabarykaduj drzwi, prowadzę go żywego!

Profesor nazajutrz po powrocie z polowania mówi do adiunkta:
– Wczoraj na polowaniu zabiłem dzika świnię.
– Dziwię się, że pan profesor poluje na takie zwierzęta!
Dzika czy oswojona – świnia zawsze jest świnia!

Rozmawiają dwaj myśliwi:
– Co byś zrobił, gdybyś na pustyni spotkał lwa?
– Oczy w słup i po słupie…

Żona pyta męża:
– Kiedy wrócisz z polowania!
– Kiedy wrócę, to wrócę!
– To dobrze, ale nie później!

Na polowaniu myśliwy mówi do kolegów:
– Co tamten z lewej wyprawia? Pudłuje, ilekroć strzela do jakiegoś zająca.
– On to robi specjalnie…
– Tydzień temu został prezesem Towarzystwa Opieki nad
Zwierzętami.

W pociągu Jasio jedzie obok mężczyzny mającego blizny
po ospie. Przygląda mu się, w końcu mówi:
– Pan, to musi być wyjątkowo zagorzałym myśliwym!
– Dlaczego tak sadzisz?
– Widzę, że ma pan ślady śrutu na twarzy.

Gajowy spotyka w lesie śliczną dziewczynę i mówi:
– Maleńka, chyba się mnie nie boisz?
– Ja nie, ale ojciec się boi, bo chodzi w nagonce, a pan mu już trzy razy śrutem w tyłek strzelił!

Fąfara wybrał się z kolega na polowanie.
– Nareszcie jesteśmy na miejscu, zaraz zaczniemy strzelać.
– Strzelać? Po co?
– Cóż za pytanie! A po co zostałeś myśliwym?
– Bo chciałem chociaż raz w tygodniu uciec przed żona…

Fąfara wybiera się na polowanie. Żona dziwi się:
– Idziesz bez naboi?
– Tak będzie znacznie taniej, a rezultat i tak będzie ten sam, co zwykle.

Myśliwy opowiada swoja przygodę z wężem-okularnikiem:
– Bestia zaatakowała mnie, gdy spałem. Błyskawicznie
oplotła mnie swoim cielskiem…
– Jak się od niego uwolniłeś?
– Zrzuciłem mu z nosa okulary i zanim je znalazł, byłem już daleko!

Lekarz wybrał się na polowanie. Niestety, szczęście mu nie dopisało,
więc skarży się gajowemu:
– Już kilka godzin strzelam, a żaden zwierz nie padł!
– Jest na to jedna rada. Niech pan któremuś z nich przepisze jakieś lekarstwo.

Myśliwy celując do nadbiegającego zająca, mówi do stojącego obok gajowego:
– Ten zając może już szykować testament!
W chwilę później strzela i pudłuje. Zając znika w zaroślach.
– Niech pan się nie martwi – pociesza go gajowy. – Na pewno pobiegł z testamentem do notariusza!

Myśliwy chwali się koledze:
– Ostatnio miałem wyjątkowe szczęście! Jednym strzałem położyłem dwa zające, kuropatwę i dzika!
– Wielka sztuka! Ja też tak potrafię!
– Strzelać?
– Nie, oszukiwać!

Myśliwy opowiada koledze o swoim polowaniu na niedźwiedzia:
– Biegnę za nim przez krzaki, nagle zatrzymał się i ruszył w moja stronę! To ja fuzję z pleców i w nogi! Niestety, poślizgnąłem się i upadłem na ziemię.
– O rety, ja to bym ze strachu w spodnie narobił!
– A ty myślisz, że ja na czym się poślizgnąłem?

W szkole nauczycielka zwraca się do ucznia:
– Jasiu, wymień jakiegoś ssaka łownego.
– Ssaka…ssaka…No, na przykład myśliwy!

Dziennikarz pyta starego leśniczego:
– Słyszałem, że kłusownicy wielokrotnie strzelali do pana.
– To prawda.
– I nie przeszkadza panu, że ma pan tyle śrutu w organizmie?
– Nie, tylko pływać nie mogę, bo po wskoczeniu do wody natychmiast idę na dno!

Mama mówi do zajączka:
– Teraz zatkaj sobie uszy.
– Dlaczego?
– Za tamtym drzewem zaczaił się myśliwy.
– Boisz się, że trafi?
– Nie. Nie chcę, żebyś słyszał co powie, kiedy spudłuje!

W sadzie:
– A więc oskarżony przyznaje się, że w czasie polowania postrzelił gajowego?
– Tak, przyznaje się.
– Czy oskarżony może podać jakieś okoliczności łagodzące?
– Tak, gajowy nazywa się Zając!

Myśliwy opowiada koledze:
– Byłem na polowaniu. Siedziałem na drzewie i czekałem na jelenia. Nagle gałąź złamała się pode mną i wpadłem w błoto.
– Głęboko? – pyta kolega.
– Po kolana.
– To nic strasznego.
– Tak, ale ja spadłem głowa w dół!

Przy ognisku, po polowaniu jeden z myśliwych pyta:
– Czy wszyscy wrócili z polowania?
– Wszyscy.
– Byli cali i zdrowi?
– Tak.
– Całe szczęście, więc to jednak był jeleń…

Zajączek wraca późno do domu. Matka jest wściekła:
– Gdzie byłeś, smarkaczu?
– Na polowaniu!
– Ja ci dam polowanie! Pewnie znów od myśliwych nasłuchałeś się brzydkich wyrazów!

Po polowaniu główny łowczy skrupulatnie podlicza upolowana zwierzynę:
– Czterdzieści zajęcy, sześć lisów, trzy dziki, jeden jeleń i jeden naganiacz.

Idzie zajączek lasem i kuleje na jedna nogę. Spotyka go drugi zajączek i pyta:
– Co się stało?
– Myśliwy.
– Postrzelił?
– Nie, nadepnął.

Myśliwy opowiada znajomym swoje wspomnienia z ostatniego polowania:
– Nagle wprost na mnie idzie sarna. Stanęła 10 metrów ode mnie. Strzelam, ona ani drgnie. Strzelam drugi raz, trzeci… Strzeliłem 15 razy, a ona dalej stoi. I wiecie, dlaczego ona tak
stała? Bo była głucha jak pień!

Myśliwy i jego żona wrócili z safari. On przywiózł rogi gazeli, a ona głowę ogromnego lwa.
Znajomy pyta myśliwego:
– Czym ona go upolowała? Tym sztucerem Magnum, który niedawno kupiłeś?
– Nie, naszym Land-Roverem.

Początkujący myśliwy przed swoim pierwszym polowaniem pyta gajowego:
– Dlaczego naszych naganiaczy nie ma tak długo?
– Żegnają się ze swoimi rodzinami!

Myśliwy opowiada znajomym:
– Nagle patrzę: z sawanny wyłazi lew i gotuje się do skoku!
– I co, i co?
– Jak już się ugotował to myśmy go zjedli!

– Jak udało ci się ostatnie polowanie?
– Świetnie! Ustrzeliłem kozę!
– Przecież u nas nie ma dzikich kóz.
– A kto powiedział, że ona była dzika?

Leśniczy spotyka w lesie dziadka skradającego się w w krzakach z naładowana dubeltówka.
– Dopadłem cię wreszcie, kłusowniku! Co tu robisz z dubeltówka w rękach?
– Tropię oddziały Wehrmachtu.
– Co? Przecież wojna już dawno się skończyła!
– O, kurczę! To co ja tu jeszcze robię!?

– W jaki sposób myśliwi kończą każde udane polowanie?
– Strzelają sobie „po jednym”.

Początkujący myśliwy tłumaczy swojemu sąsiadowi:
– Nie ma bardziej chytrych zwierząt od lisa. Wczoraj przez cały dzień tropiłem jednego lisa, a gdy w końcu go zastrzeliłem, okazało się, że to pies!

Jasio pyta ojca wyruszającego na polowanie:
– Tato, dlaczego ty się boisz zajęcy?
– Wcale się nie boję.
– To czemu zabierasz ze sobą strzelbę i psa?

– Jaki jest myśliwski sposób na odchudzanie?
– Jeść tylko dziczyznę, która się samemu upolowało.

Początkujący myśliwy wybrał się na polowanie i upolował krowę.
Zirytowany właściciel krowy mówi:
– Czy pan pierwszy raz w życiu miał strzelbę w ręku?
– Skądże! Ale pierwszy raz trafiłem!

Hrabia wybrał się ze służącym Janem na polowanie. Ale jak to przed łowami w tamtych czasach na celne oko wypili po setce okowity. Ida lasem, a tu na dukt wychodzi byk dziesiątek. No to Hrabia mierzy, bach… a jeleń w las. Niezrażony niepowodzeniem hrabia stwierdził że trzeba wypić na drugą nóżkę, więc wypili po jeszcze jednym głębszym i poszli głębiej w las. Patrza a tu na dukcie stoi jeszcze piękniejszy byk. Hrabia mierzy, mierzy.. strzał… a byk w las. No cóż do trzech razy sztuka. Wysączyli do końca butelczyne i idą dalej. Patrzą a tu OGROOOMNY dwudwudziestak. Hrabia chce już mierzyć na co Jan pyta:
-pppaanie hrrraabioo, a moogę jaaa spróóboować?
-a prooszęe baardzzo
Jan przymierzył strzelił i byk leży
– jaaakk ttoo zrrobiłłeśś? – pyta hrabia
– AA boo PPPaniee hhrabbioo, trzeebaaa miereezyc w śroodeek staaada

Oferta biura polowań w Afryce :
– polowanie z żoną na lwa – 500 E
– polowanie z lwem na żonę – 1000 E

Wychodząc na spacer z dziećmi z przedszkola, jedna z pań miała problem z założeniem jednemu malcowi bucików. Namęczyła się co nie miara. Buty wogóle nie chciały wejść. Po pół godzinie wcisnęła siłą buciki, i chce wychodzić, a malec mówi:
– Proszę pani, te buciki założone są odwrotnie!!!
Pani załamana, patrzy – faktycznie odwrotnie, trzeba zmienić. Po pół godzinie wcisnęła ciężko wchodzące buciki, i chce wychodzić, ale malec mówi znowu:
– Proszę pani to nie są moje buciki!!
Spocona pani przedszkolanka, zgniewana syzyfem znowu do roboty. Zdjęła buciki, a malec mówi:
– proszę pani, to są buciki mojego starszego brata, ale mama kazała mi w nich chodzić!!!
Oczywiście gul pani wychowawczyni rozchuśtany, pod nosem coś blUźni, w duchu myśli nie godne nauczyciela, ale założyła. SczęŚliwa chce wychodzić na podwórko pyta malca:
– A gdzie masz rękawiczki?
– A w bucikach proszę pani!!!

Kilku lekarzy – internista, pediatra, psychiatra, chirurg i patolog wybrało się na kaczki. Do pierwszego ptaka miał strzelać internista.
– A może to jednak nie kaczka? Powinienem spytać kogoś innego o opinię – zawahał się i kaczka odleciała. W drugą mierzył pediatra.
– Nie jestem pewien, czy to kaczka. A poza tym, może mieć młode… – i ptak nietknięty zniknął za horyzontem. Kolejny był psychiatra.
– Wiem, że to kaczka, ale czy kaczka wie, że jest kaczką? – zamyślił się i przegapił okazję do strzału.
Potem nadszedł czas na chirurga. Ten przyłożył fuzję do ramienia, strzelił bez wahania i ptak bez życia runął na ziemię.
– Idź, sprawdź czy to była kaczka – powiedział chirurg do patologa.

Myśliwy wraca do domu po pracy. W drzwiach wita go żona i mówi:
– Kochanie, dzwonił Franek i mówił, że nici z polowania w sobotę, bo knajpa jest w remoncie.

Na zewnątrz budynku, na gsymsie kilka metrów od okna mieszkania na dziesiątym piętrze, stoi zrezygnowany facet i patrzy w dół.
Z okna mieszkania żona w towarzystwie policji próbuje odwieść go od samobójstwa. Wychylona woła;
– kochanie nie rób tego, całe życie przed nami !
Gostek jednak skoczył.
Stojący z boku policjan mówi do kobiety ;
– może jednak nie powinna pani była tego mówić ….

Wraca myśliwy z polowania i widzi żonę w łóżku z obcym mężczyzną. Na ich widok szybko sięga do torby i wyjmuje zająca mówiąc:
– dzisiaj mam szczęście, a już myślałem, że znowu nie będę miał się komu pochwalić.

HUMOR PO MYŚLIWSKU

Krótkodystansowcy
Tomek bez pudła trafia …pod cudzą pierzynę
trochę gorzej z celnością, gdy ma bić zwierzynę.
Wiem ci ja stąd przypadłość ta przykra się bierze,
Do dziewczyny strzał krótki, a patrzaj gdzie zwierzę!

Soból i panna
Dawniejszy myśliwy, życie w kniei trwonił,
Zaniedbywał dziwy, za sobolem gonił.
Generacja młoda zasady się trzyma,
że i panna dobra, gdy soboli nie ma.

Kapuściana głowa
Upolować chciał dziewczynę przy polu kapusty,
By zechciała choć trochę użyć z nim rozpusty.
Jednego nie przewidział stary nemrod –wyga,
że głowa o tym myśli, ale „głąb” nie „dryga”

1. W szkole nauczycielka zwraca się do ucznia:
– Jasiu, wymień jakiegoś ssaka łownego.
– Ssaka…ssaka… No, na przykład myśliwy!

2. Właściciel przydrożnej gospody mówi do żony:
– Porcja zająca dla tego starszego pana!
– Może lepiej zaproponować mu cos innego?
– Dlaczego?
– Słyszałam jak mówił do faceta, który siedzi za nim przy stoliku, że jest myśliwym. Jeszcze pozna, że nasz zając to kot!

3. Początkujący myśliwy tłumaczy swojemu sąsiadowi:
– Nie ma bardziej chytrych zwierząt od lisa. Wczoraj przez cały dzień tropiłem jednego lisa, a gdy w końcu go zastrzeliłem,

okazało się, że to pies!

4. Na polowaniu Fąfara strzela do bażanta, który właśnie
poderwał się do lotu.
– Trafiłem! – cieszy się Fąfara. Nawet pióra poleciały!
– To prawda – potwierdza jakiś myśliwy. Pióra poleciały ale razem z bażantem.

5. Żyło sobie dwóch myśliwych. Jeden do domu przychodził zawsze z pustymi rękami, drugi natomiast codziennie upolował sarnę, wilka czy jakiegoś innego zwierza. Pierwszy myśliwy nie wytrzymał w końcu i zapytał drugiego
– Jak ty to robisz, że zawsze jesteś w stanie coś upolować?
– To proste. Najpierw znajduję jakąś norę, podchodzę do niej, wołam uu uu! Odpowiada mi uu uu! Potem wkładam do nory lufę i strzelam – zawsze coś upoluję.
Drugi myśliwy nie bardzo chciał wierzyć, ale poszedł do lasu, odnalazł norę królika, zawołał uu uu! odpowiedziało mu uu uu! strzelił, potem rozkopał norę i miał królika!! Zadowolony zaczął polować w ten sposób – najpierw na małe zwierzęta (króliki, lisy), potem wpadł na to, że jaskinia niedźwiedzia to też taka wielka nora i udało mu się i jego upolować. W końcu, gdzieś pośrodku lasu znalazł wieeelką norę, większą nawet od tej niedźwiedziej. Podchodzi więc do niej, woła uu uu! odpowiedziało mu uu uu!, strzelił i… przejechał go pociąg…

6. Początkujący myśliwy wyrusza na polowanie z dwoma psami. Po godzinie wraca.
– Co się stało? – pytają koledzy. Wróciłeś po nowe naboje?
– Nie, po nowe psy.

7. Początkujący myśliwy przed swoim pierwszym polowaniem pyta gajowego:
– Dlaczego naszych naganiaczy nie ma tak długo?
– Żegnają się ze swoimi rodzinami!

8. Sławny myśliwy pokazuje znajomemu swoje trofea. Gość zachwycony widokiem licznych poroży, szabli i kłów, nagle woła:
– W rogu salonu widzę na ścianie głowę uśmiechniętej kobiety!
– To głowa mojej teściowej. Do ostatniej chwili biedaczka myślała, że chcę ja sfotografować!

9. Idzie zajączek lasem i kuleje na jedna nogę. Spotyka go drugi zajączek i pyta:
– Co się stało?
– Myśliwy.
– Postrzelił?
– Nie, nadepnął.

10. Myśliwy mówi do kolegi:
– Podobno sprzedałeś swego psa myśliwskiego, którego tak bardzo lubiłeś?
– Tak. Ostatnio był nie do wytrzymania. Ilekroć opowiadałem historie z moich polowań, kręcił przecząco łbem.

11. Trzech myśliwych przechwala się kto dziś więcej zwierzyny upolował. Pierwszy mówi:
– Ja upolowałem niedźwiedzia!
Drugi:
– Ja upolowałem 100 zajęcy!!!
Trzeci:
– A ja upolowałem 10000 nopleasów!!!
– Nopleasy? Co to takiego?
– Nie wiem. Po prostu biegały i krzyczały „No, please!”

12. Przechwala się trzech myśliwych.
Pierwszy z nich:
– Ja to byłem w Afryce i polowałem na lwy !
Drugi:
– A ja to byłem na Alasce i polowałem na łosie !
Na to ostatni:
– Chmm, panowie a ja byłem w Norwegii…
– A fiordy ty widziałeś?
– Fiordy!? Panowie, fiordy to mi z ręki jadły.

13. Idzie myśliwy przez las i śpiewa:
– Na polowanko, na polowanko!
Z tylu wychodzi mis, klepie go po ramieniu i pyta:
– Co, na polowanko?
– Nie! Jak Boga kocham, na ryby!

14. Myśliwy chwali się kolegom, że za jednym strzałem upolował; trzy zające.
– Jak to możliwe? – pytają koledzy.
– Jednego trafiłem w brzuch, drugi zemdlał ze strachu, a trzeci udawał zabitego, więc i jego też wziąłem ze sobą.